Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:
Dziękuję bardzo.
Nie ma pana posła Przemysława Czarnka.
(Poseł Maria Koc: Ja dopytam, panie marszałku.
Mogę?)

Bardzo proszę.
Pytanie dodatkowe zada pani poseł Maria Koc.

Poseł Maria Koc:
Bardzo dziękuję.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani
Minister! Chciałabym mimo wszystko jeszcze otrzymać informację, ile wniosków nie zostało do tej pory
rozpatrzonych skutecznie, tzn. tak, żeby mogły być
sfinalizowane. Według doniesień medialnych duża
grupa rodziców, która złożyła wnioski w roku ubiegłym, jeszcze świadczeń w ramach tych trzech komponentów nie otrzymała. Myślę, że nawet jeżeli ktoś
popełnia błędy w tym prostym wniosku, tak jak pani
minister podkreśliła, to poprawa tych błędów też nie
trwa długo. Sądzę, że ZUS jest to w stanie szybko
zweryfikować, a mimo wszystko te opóźnienia są.

Chcę też zapytać, czy państwa niepokoi fakt, że
od momentu, kiedy to świadczenie weszło w życie,
bardzo wzrosły opłaty w żłobkach. Rodzice zgłaszają,
że często jest tak, że po prostu te opłaty bardzo poszybowały w górę. Czy też nie widzicie państwo
w tym problemu? Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:
Bardzo dziękuję.
Żegnam młodzież nieprzywitaną, ale przynajmniej zostaniecie pożegnani. Do widzenia.

(Poseł Joanna Borowiak: A kto to?)
Nie wiem, ale to mili ludzie, uśmiechnięci, z otwartymi sercami. (Oklaski)

Sekretarz Stanu w Ministerstwie
Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
Aleksandra Gajewska:
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wychodząca Grupo Młodzieży! W odpowiedzi na pytanie uzupełniające powiem, że łącznie wpłynęły 461 233 wnioski na liczbę 469 379 dzieci. Jeżeli chodzi o ogół spraw
do załatwienia, to jest ich wciąż 18%: 17 405 wniosków
w przypadku „aktywnie w domu”, 37 835 – „aktywni
rodzice w pracy” i 22 984 – „aktywnie w żłobku”. Łącznie rozpatrzono poprzez przyznanie odmowy, umorzenie, wycofanie, pozostawienie bez rozpatrzenia
bądź zgon dziecka ponad 80% tych wniosków, czyli
322 810 wniosków o te świadczenia.

Jeżeli chodzi o kwestię związaną ze żłobkami, to
poruszamy tutaj bardzo ważny temat. Chciałabym,
żebyśmy to sobie podkreślili i żeby to spotkało się
z państwa zrozumieniem. Dofinansowanie, które do
czasu rozpoczęcia programu „Aktywny rodzic” było
przekazywane, wynosiło 400 zł. W opinii zarówno
rodziców i samorządowców, jak i tych przedsiębiorców prywatnych, którzy prowadzą taką działalność,
nie odzwierciedlało to rzeczywistych opłat, które ponoszą rodzice. 1500 zł to jest kwota, która dzisiaj
powoduje, że większość żłobków i opieki w tych żłobkach jest dla rodziców bezpłatna. My stale to monitorujemy. Będziemy składać z tego państwu sprawozdanie. Szczególny wpływ widzimy na żłobki publiczne. Tutaj zdecydowana większość żłobków oferuje
opiekę bezpłatną, co oznacza, że likwidujemy bariery
finansowe. Nawet jeżeli opłaty pozostają, to są one
bardzo niskie.

Natomiast należało przy tym procesie zmienić
system finansowania całej opieki wczesnodziecięcej.
Ten proces, być może skomplikowany, przeprowadziliśmy w ostatnich miesiącach i dzięki temu rodzice
w ramach programu nie ponoszą na terenie Polski
wyższych opłat aniżeli 700 zł. To jest diametralna,
ogromna jakościowa zmiana, która nastąpiła na terenie całej Polski. Co więcej, budujemy nowe placówki. Do końca 2026 r. powstanie ponad 100 tys. nowych miejsc. W ramach właśnie tego programu albo
te miejsca będą bezpłatne, albo będą się z nimi wiązały bardzo niskie opłaty, co spowoduje upowszechniony dostęp do opieki wczesnodziecięcej oraz wyrówna szanse dla dzieci i stworzy im możliwości
rozwojowe. Dzięki temu będzie też doceniona praca
opiekunek, które tam pracują, przez ich dobre wynagradzanie i danie im możliwości rozwoju. Chodzi
o to, by nasze dzieci mogły w bezpieczny, dobry sposób (Dzwonek) rozwijać się w ramach opieki instytucjonalnej. Bardzo serdecznie państwu dziękuję za to
bardzo ważne pytanie i dyskusję. (Oklaski)

Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:
Dziękuję bardzo.
Posłowie Joanna Borowiak i Anna Gembicka z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość zadadzą pytania w sprawie decyzji generalnego dyrektora
ochrony środowiska z grudnia 2024 r. torpedującej
budowę stopnia wodnego w Siarzewie, inwestycji zapewnionej przez rząd PiS i gwarantującej bezpieczeństwo przeciwpowodziowe Kujaw. To pytanie jest skierowane do prezesa Rady Ministrów, a odpowie na nie
z upoważnienia prezesa Rady Ministrów sekretarz
stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska pani
ministra Urszula Zielińska.

Bardzo proszę panią poseł Joannę Borowiak o zadanie pytania.
Bardzo proszę

Poseł Joanna Borowiak:
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Bezpieczeństwo
ma różne wymiary. Tego, jak ważne jest bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, boleśnie doświadczyli mieszkańcy Dolnego Śląska i Opolszczyzny we wrześniu
ub.r. Aby taka sama sytuacja nie spotkała mieszkańców terenów nadwiślańskich Kujaw, rząd Prawa
i Sprawiedliwości podjął kluczową dla regionu decyzję o budowie stopnia wodnego w Siarzewie. Ta inwestycja miała gwarancję realizacji i została wpisana
do programu wieloletniego „Zagospodarowanie Dolnej Wisły”. Stopień wodny w Siarzewie to gwarancja
bezpieczeństwa zapory we Włocławku, która jest
mocno wysłużona i co roku wymaga poważnego doinwestowania finansowego, by nie zagrozić katastrofą powodziową i ekologiczną. Stopień wodny w Siarzewie to nie tylko bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, ale także bezpieczeństwo przeciwsuszowe dla
licznych terenów rolnych. Z całą pewnością jako nowoczesna inwestycja stopień chroniłby naturę.

Miało być pięknie, ale przyszła koalicja 13 grudnia i wszystko zepsuła. Pamiętamy, jak jeszcze niedawno obecna wiceminister klimatu Urszula Zielińska otwarcie sprzeciwiała się budowie stopnia wodnego w Siarzewie, uczestnicząc w czasie pandemii
w nielegalnym, niezarejestrowanym proteście pod
hasłem: Zapora w Siarzewie to wielkie badziewie. Taki
był wasz plan. Nie chcieliście tego stopnia, a teraz
w grudniu dopięliście swego decyzją generalnego dyrektora ochrony środowiska. Partia Zielonych, do
której należy zielona pani wiceminister, otrąbiła sukces w swoich mediach społecznościowych, ukazując
zniweczenie budowy stopnia wodnego w Siarzewie
jako swój ogromny sukces. Dlaczego torpedujecie tę
ważną dla regionu Kujaw inwestycję, kompletnie nie
licząc się z bezpieczeństwem ludzi? Czy wrześniowa
powódź niczego was nie nauczyła? Samorządowcy
i mieszkańcy terenów nadwiślańskich Kujaw mówią
jednym głosem bez względu na barwy polityczne: tak
dla Siarzewa.

Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:
Dziękuję serdecznie.
Bardzo proszę.
Co z: tak dla Siarzewa, pani minister?

Sekretarz Stanu
w Ministerstwie Klimatu i Środowiska
Urszula Zielińska:
Panie Marszałku! Państwo Posłowie! Wysoka Izbo!
Odpowiadam dzisiaj w zastępstwie za ministra nadzorującego Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska,
głównego konserwatora przyrody pana ministra Mikołaja Dorożałę. Decyzją z dnia 23 grudnia 2024 r.
generalny dyrektor ochrony środowiska uchylił w całości decyzję regionalnego dyrektora ochrony środowiska w Bydgoszczy z grudnia 2017 r. oraz odmówił
określenia środowiskowych uwarunkowań realizacji
przedsięwzięcia pn. „Budowa stopnia wodnego na Wiśle poniżej Włocławka”, w skrócie nazywanego zaporą
w Siarzewie. Uzasadnienie tej decyzji nie pozostawia
żadnych wątpliwości. Pierwszą decyzję uchylającą decyzję RDOŚ w Bydgoszczy podjął minister klimatu
i środowiska rządu Prawa i Sprawiedliwości pan minister Michał Kurtyka w 2021 r. Tutaj jest ta decyzja,
wielostronicowe, bardzo solidne uzasadnienie, dla
której uchylił decyzję środowiskową
(Poseł Joanna Borowiak: Została zaskarżona
i przegrał. Przegrał.)

Dzisiaj generalny dyrektor ochrony środowiska
de facto powtórzył te argumenty, które były argumentami niepozostawiającymi żadnych wątpliwości.
(Poseł Joanna Borowiak: Dlatego przegrał pan
Kurtyka.)

Ten projekt był robiony jak wiele projektów Prawa
i Sprawiedliwości, zwłaszcza wiele projektów Prawa
i Sprawiedliwości w zakresie gospodarki wodnej – wybaczcie państwo kolokwialny charakter stwierdzenia, ale inaczej się tego nie da opisać – na rympał.

W decyzji generalny dyrektor ochrony środowiska
podkreśla, że poważne ustawowe braki w raporcie
o oddziaływaniu na środowisko nie pozwalały na wydanie takiej decyzji. Po pierwsze, zabrakło tam wariantowania przedsięwzięcia. Raport nie zawierał ustawowo wymaganej analizy wariantowej z uwzględnieniem opisu oddziaływania poszczególnych wariantów
na środowisko. W oparciu o informacje zawarte w raporcie nie można było wskazać, który wariant jest
najkorzystniejszy dla środowiska i czy istnieją w ogóle przesłanki wyboru innego wariantu niż ten wskazany do realizacji przez inwestora. Inwestor nie przeanalizował innych działań w zakresie możliwości
osiągnięcia celu środowiskowego środkami mniej
dolegliwymi dla środowiska i nie udowodnił, że ten
cel nie może być za ich pomocą osiągnięty. Raport nie
zawierał również opisu oddziaływania przedsięwzięcia na obszary Natura 2000, na rezerwaty przyrody
czy opisu działań mających na celu jakąkolwiek minimalizację, kompensację negatywnych oddziaływań
przedsięwzięcia w tym zakresie. Na podstawie informacji znajdujących się w raporcie nie można było
wykluczyć w żaden sposób, że to przedsięwzięcie nie
będzie znacząco negatywnie oddziaływać na obszary
Natura 2000 typu Włocławska Dolina Wisły, Nieszawska Dolina Wisły, Dolina Dolnej Wisły, Dolny
Dunajec, Dorzecze Górnego Sanu, Wisłoka z dopływami, rezerwat przyrody Kulin.

Wreszcie raport nie zawierał analizy wpływu na
jakość wód. Nie przeprowadzono dokładnej oceny, jak
budowa stopnia wodnego wpłynie na jakość wody
w Wiśle, w jej dopływach czy na wyznaczone dla niej
cele środowiskowe. Warto podkreślić, że inwestor
w całym tym bardzo długim procesie od 2017 r. był
wielokrotnie wzywany do przedłożenia i uzupełnienia raportu w zakresie braków ustawowych, które
w tym raporcie były, jednak nie uzupełnił go zgodnie
z wezwaniami.

Więc podsumowując, państwo próbowaliście zrobić tę inwestycję na rympał, ignorując prawo. Wasz
własny minister klimatu i środowiska w 2021 r. wam
o tym powiedział i odmówił wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Dzisiejszy minister,
główny dyrektor ochrony środowiska potwierdził
jego argumenty. Tak że nie wiem, jak to jeszcze państwu przekazać. Mogę tylko w tym miejscu przypomnieć, że również pod nadzorem tego samego ministra odpowiedzialnego za gospodarkę wodną i tego
samego rządu kilka innych inwestycji w obszarze
gospodarki wodnej było przygotowane z równą dbałością o jakość i przestrzeganie prawa, czyli bez dbałości o przestrzeganie prawa.

Przypomnę tylko, że 23 czerwca 2017 r. na pochylni Wulkan Nowy w Szczecińskim Parku Przemysłowym odbyło się położenie stępki pod budowę promu
pasażersko-samochodowego. Obecny na tej ceremonii pan minister Marek Gróbarczyk podkreślił znaczenie projektu w procesie odbudowy pozycji polskich
stoczni. W 2023 r., kilka lat później, okazało się, że
jeśli chodzi o dokapitalizowanie spółek zaangażowanych w ten projekt, w projekt „Batory”, zainwestowano 1 mld zł z publicznych pieniędzy – 1 mld zł strat
i zero promów.

W 2019 r. toczyła się krajowa dyskusja o zabezpieczeniu przeciwpowodziowym Kotliny Kłodzkiej. Zapytany o plan budowy zbiorników retencyjnych – nie stopnia wodnego, który de facto służyłby żegludze, a nie (Dzwonek) spełniał warunków
koniecznych do zapewnienia ochrony przeciwpowodziowej…
(Poseł Joanna Borowiak: Pani minister, na Wiśle
jesteśmy, nie na Odrze.)

…czy przeciwsuszowej tylko zbiorników suchych,
przeciwpowodziowych – pan minister odpowiedzialny za gospodarkę wodną powiedział: psu na budę
zbiorniki i zapowiedział, że nie będzie ich budował.
Tyle państwo macie do powiedzenia w sprawie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego. Ta lista jest dłuższa. Dokończę ją w drugim wystąpieniu. (Oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)
