Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:
Dziękuję serdecznie.
Bardzo proszę panią posłankę Dorotę Olko.

Poseł Dorota Olko:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Posłanka Maria Żukowska mówiła już o tym,
o czym jest ta ustawa. Ja zacznę od dwóch historii.

Historia pierwsza. Do Ewy dzwoni przyjaciółka.
Jest roztrzęsiona. Jest to kobieta po czterdziestce,
z jaskrą. Jest w ciąży, ma już dwójkę dzieci, z mężem
wynajmują mieszkanie, co pochłania większość ich
dochodów. Boi się. Boi się o swoje zdrowie, boi się, czy
udźwigną kolejne dziecko razem z mężem, bo ich po
prostu na to nie stać, i z płaczem prosi przyjaciółkę
o pożyczkę. Ewa proponuje, że zamówi jej tabletki,
bo od czego są przyjaciele. Przyjaciółka opowiada
mamie o wdzięczności dla Ewy, która jej pomogła.
Mama dzwoni na policję. Ewie grożą 3 lata więzienia.

Historia druga. Ania zamówiła tabletki, ale boi
się, że w czasie pandemii nie dotrą na czas. Mówi
Justynie, że zabije się, jeśli nie będzie mogła
przerwać ciąży. Justyna wyjmuje z szuflady swoje
tabletki i wysyła je pocztą. Ale okazuje się, że przemocowy
partner śledził Anię i widział te wiadomości. Wzywa
policję, funkcjonariusze zabierają tabletki.
Ania prawie umiera, bo próbuje przerwać ciążę za pomocą
ciała obcego umieszczonego w szyjce macicy.
A Justyna staje przed sądem i zostaje skazana.

Proszę państwa, znamy te historie. Niektóre z tych
imion nie są przypadkowe. Te historie się dzieją
naprawdę. Posłanka Żukowska mówiła o partnerze,
który stanął przed sądem za to, że pomógł swojej
partnerce w przerwaniu ciąży – panu Grzegorzu z
Pińczowa; o matce, która pomogła 16-letniej córce
przerwać ciążę; o Justynie Wydrzyńskiej z Aborcji bez
Granic, która została skazana za to, że dostarczyła
tabletki do aborcji farmakologicznej kobiecie, która
była ofiarą przemocy i błagała ją o pomoc. Państwo
traktuje tych ludzi jak przestępców. A czy naprawdę
uważamy, że oni robią coś złego…
(Głos z sali: Tak.)
…pomagając swoim bliskim, kiedy są w kryzysie?
Czy naprawdę chcemy, żeby nastolatki bały się
zwrócić do swojej mamy o pomoc? Czy naprawdę chcemy,
żeby aktywistki, które pomagają kobietom w
kryzysie, były ciągane po sądach i skazywane? Czy
pan Grzegorz z Pińczowa powinien zostawić swoją
partnerkę samą i jej nie pomóc? Jak rozumiem, to
jest właśnie podejście do życia prawej strony sali.

Art. 152 Kodeksu karnego, czyli kara za pomoc
w aborcji, jest przyczyną ludzkich dramatów,
ciągania po sądach tych, którzy wykazali się empatią i
pomogli swoim bliskim. Prawo w Polsce stoi w
sprzeczności ze zwykłą ludzką przyzwoitością.
Pomoc w aborcji to jest wyraz troski, szacunku do drugiej osoby,
to jest wsparcie. Nie można za to karać. W 1993 r.,
kiedy to prawo było wprowadzane, aborcja farmako-
logiczna jeszcze nie była znana, ale medycyna poszła
do przodu, dzisiaj w ten właśnie sposób jest
wykonywanych większość aborcji – tabletkami. A państwo
polskie ściga tych, którzy pomagają kobietom.

Ale to nie koniec. Art. 152, jak wiemy, jest
przyczyną tragedii także w polskich szpitalach, bo od
30 lat aborcja jest traktowana nie jak zabieg
medyczny, tylko jak przestępstwo. To sprawia, że lekarze nie
uczą się o tym, jak przeprowadzać aborcję, nie mają
praktyki, nie wiedzą, jak to się robi, i kiedy stają
wobec takiej sytuacji, że mają przerwać ciążę, to się
boją, próbują tego uniknąć. Nawet wtedy, kiedy ta
decyzja zagraża życiu i zdrowiu pacjentki.
Bo brakuje im kompetencji, bo boją się o swoją karierę.
I właśnie to spychanie aborcji do sfery świata
kryminalnego doprowadziło do śmierci Izy z Pszczyny,
doprowadziło do śmierci Doroty z Nowego Targu i innych
młodych kobiet, które miały przed sobą całe życie,
które miały małe dzieci, które mogły dalej
żyć i wychowywać swoje dzieci.

Nie, powrót do zakazu z 1993 r. nie rozwiązuje
problemu, bo dopisanie trzeciej przesłanki, trzeciego
wyjątku od zakazu nie zdejmie z zabiegu aborcji tego
odium przestępstwa, nie doprowadzi do tego, że
lekarze będą mieli większą wiedzę, jak ten zabieg
przeprowadzać, nie pozbawi ich lęku o to, czy zabieg nie
zostanie uznany za nielegalny i nie staną przed sądem.
Wykreślenie z Kodeksu karnego zapisów
o karze więzienia za pomoc w aborcji to jest pierwszy
niezbędny krok do bezpieczeństwa kobiet w ciąży
w naszym kraju. Miejsce aborcji jest w podręczniku
medycyny…
(Poseł Grzegorz Braun: Sądowej.)
…a nie w Kodeksie karnym. I to my, osoby na tej
sali, możemy sprawić, żeby takie tragedie jak Izy
z Pszczyny więcej się po prostu nie powtarzały.

Na początku kadencji, muszę powiedzieć, byłam
pełna nadziei. Byłam wręcz przekonana, że to
zrobimy, że wprowadzimy dekryminalizację aborcji, bo
przecież to jest projekt tak naprawdę zachowawczy,
to jest minimum. Nie sprawi, że aborcja będzie
dostępna, legalna jak w większości krajów Europy, ale
zapewni elementarne poczucie bezpieczeństwa
kobietom i tym, którzy im pomagają. Zapewni poczucie
bezpieczeństwa, spokój lekarzom. To jest, proszę
państwa, propozycja kompromisu. Wyciągnięcie ręki
do bardziej konserwatywnej strony tej sali.
Na posłów z Prawa i Sprawiedliwości czy tych, którzy lubią
o sobie mówić, że są wolnościowcami, tutaj nie liczę,
ale chcę się zwrócić do tej strony sali, do posłów
i posłanek Polski 2050, PSL-u, tych, którzy mają
wątpliwości.

Szanowni Państwo! Dobrze wiecie, że gdyby nie
masowe protesty w 2020 r., gdyby nie to, że kobiety
wyszły na ulice, nie byłoby tego rządu, który teraz
mamy. Polki poszły do urn i wybrały zmianę. I to jest
nasza odpowiedzialność, żeby tę zmianę wprowadzić.
Wierzę, że jesteście państwo prawdziwymi demokra-
tami i potraktujecie to poważnie. Dzisiaj jest ten
moment, kiedy jeszcze możecie zmienić zdanie. Dlatego
apeluję do wszystkich posłów i posłanek: usłyszcie nas.
Usłyszcie nas, kobiety, szczególnie kobiety w wieku
reprodukcyjnym, to nas to prawo realnie dotyka. Ale
usłyszcie też te osoby, ich bliskich, którzy chcą
wiedzieć, że w sytuacji trudnej, kryzysowej będą mogli
swoim bliskim pomóc. Usłyszcie lekarzy, którzy chcą
wykonywać zabiegi spokojnie. (Dzwonek)

Skończmy z okrutnym, bezdusznym prawem.
Apeluję o przyjęcie dekryminalizacji aborcji,
to jest prawdziwy kompromis, proszę państwa.
Dziękuję. (Oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)

